Martyna Nowak

Jeżeli zbiórka się powiedzie, moje życie zmieni się na zawsze. Nie będzie już wstydu, bólu i snucia marzeń o „niemożliwym”.

Miewam naprawdę piękne sny, dzięki Tobie jeden może się spełnić.

Zrzutka została udostępniona

Nie chcę dziś opowiadać smutnej historii o dziewczynce i nastolatce, która się wstydziła. Wiem, że mogę, być może nawet kogoś poruszę. Nie chcę też udawać zdeterminowanej i pełnej nadziei. 90% lub więcej osób wyczuje fałsz. Od tego co tu napiszę, może zależeć moja przyszłość. Serio. Brzmi śmiesznie. Wiem. Ale, nie wiem kim jesteś. Może nigdy się nie spotkaliśmy, a może znasz mnie z widzenia. Może mnie lubisz lub wręcz przeciwnie. Cokolwiek czujesz nie mogę zdecydować czy przeczytasz dalszą część. Może jesteś kimś znajomym, może bliskim. I nie wiesz. Nie wiesz. To nie Twoja wina. To mój wybór. Czasem świadomy, a czasem jedyny. Mam 24 lata. Często myślę, że trochę za dużo, że nie jestem na to gotowa, dość dojrzała. Innym razem, uderza mnie na ile rzeczy jeszcze (chyba) nie jest za późno. Jak wiele podobno mogę. Podobno.

Czy czas już przejść do sedna? Czy jeszcze mogę pobawić się słowami? Wiesz, nie znajduję dobrego początku. Zawsze miałam z tym problem. Dwugodzinna rozmowa zmierzająca do wyjawienia czegoś i nie osiągająca nigdy tego celu. Trudnością nie jest poruszenie nawet tego tematu. Przecież tytuł zbiórki i zdjęcia zdradzają wszystko. Jeśli mnie znasz, wiesz, że niedawno zbierałam na leczenie Noemi (jeśli nie – chodzi o kotkę i udało się ją wyleczyć). Można powiedzieć, ze mam już doświadczenie.. Ale chyba nie muszę tłumaczyć, że wtedy było łatwiej? Pomijając ponad dwudziestokrotnie wyższą kwotę.. chyba zawsze łatwiej jest prosić dla kogoś. Poza tym jest 2:18, a moja nagła świadomość, że te słowa przeczyta tyle znanych mi osób.. Nie, muszę o tym na chwilę zapomnieć.

Może skupie się na faktach. Miałam 18 lat, kiedy dotarło do mnie, że moja skolioza według Google’a kwalifikuje się do operacji. Czy powinnam dodać, że nie mogłam się od tak na to zgodzić? Czytałam po nocach fora zrzeszające osoby po operacji kręgosłupa, chyba głównie te, które cierpiały nadal mimo zabiegu. Cierpiały z bólu, a czasami wstydu, że nadal „to widać”. Skazane niesłusznie na ograniczenia do końca życia. Nie chciałam do nich dołączyć. Nikt by nie chciał. Szukałam czegokolwiek co mogłoby mnie naprawić. Krótka rehabilitacja, która zwiększyła tylko frustrację i żal. Kolejna, dłuższa, która choć wiele mi dała, nie zabrała czegoś, co powoli zaczynałam traktować jak część siebie. Nie to nie była akceptacja.

Ból fizyczny, choć regularny i czasami nagle psujący dobry dzień, nie jest najgorszy. Najgorsza jest nieodwracalność. Brak wyboru i wolności. Zanim zdecydujesz się na pracę, musisz przewidzieć czy wytrzymasz. Inaczej zrezygnujesz, po jednym dniu, z poczuciem porażki i złości na siebie. Zanim zdecydujesz się na głupia sukienkę, musisz dobrze się przyjrzeć czy na pewno „tego nie widać”. I i tak mam ogromne szczęście, bo większość nieobcisłych ciuchów dobrze to maskuje. A ludzie dowiadują się o problemie, kiedy ja postanowię im o nim powiedzieć. Wiele osób nie ukryje skoliozy żadnym strojem. Wiele osób przez skoliozę mierzy się z bólem prawie bez przerwy. Niektórzy, nie mogą przez nią oddychać. Więc moja historia nie ma prawa być dramatyczna, to nie byłoby fair. Ale pomiędzy niewyobrażalnym dramatem a błahostką istnieje długie kontinuum cierpienia. Gdzieś tam jestem, czasami popadając w jedną, a innym razem w drugą skrajność. Udaję, że nie ma problemu, by chwile później nie móc przestań myśleć o nim nawet na sekundę.

Do niedawna jedyną opcją „naprawy” była operacja, która jednak na zawsze usztywniłaby mój kręgosłup, przekreślając część marzeń. Wyobrażałam sobie, że kiedyś przyjdzie taki moment, że świat zaoferuje mi rozwiązanie bez ogromnej straty, że nie będę musiała wybierać. I jakimś cudem właśnie dziś jest przede mną taka szansa. Mogą mnie wyprostować i pozostawić moje plecy elastyczne. Nowa metoda, najpierw stosowana tylko u dzieci, teraz coraz częściej także u dorosłych. Nie w Polsce. Nie za darmo. Oczywiście. Zawsze musi być jakiś haczyk, a największe marzenia rzadko spełniają się bez wysiłku i podjęcia ryzyka. Choć skolioza mnie nie zabija, muszę się spieszyć, mój kręgosłup nie staje się z wiekiem bardziej elastyczny.. Zwlekanie z zabiegiem, sprawi, że korekcja będzie mniejsza, a efekty gorsze.

Na podstawie wielu zdjęć RTG zostałam zakwalifikowana do operacji kręgosłupa metodą ASC w klinice w Niemczech (ze względu na odległość wszystko odbyło się online). 19 kwietnia mam wizytę u doktora Per Trobisch’a w Simmerath. Operacja została wyceniona na 47 tysięcy Euro. Nie znam jeszcze jej terminu, ale czas oczekiwania to na tą chwilę około 2-3 miesiące. Jeżeli uda mi się uzbierać potrzebną kwotę.. Możliwość korekcji mojej skoliozy metodą ASC potwierdził także dr Randal R. Betz z USA, dr Sajan K Hegde z Indii oraz dr Azmi Hamzaoglu z Turcji.

Więcej informacji o metodzie oraz klinice w Simmerath:

 

Chciałabym zacząć życie bez skoliozy, nie dostosowując się do ciągłych ograniczeń, bez cierpienia (nie tylko tego fizycznego), po swojemu. Chciałabym aby skolioza stała się po prostu trudną historią, doświadczeniem, które zadało mi ból, ale też czegoś nauczyło. Chciałabym przede wszystkim, żeby należała już do przeszłości. Jeśli możesz mi w tym pomóc, bardzo Cię o to proszę.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email

Aktualności

Wesprzyj nas

Dane Fundacji